Rok 1967. Boston.
Młoda biolożka, Lynn Margulis, wysyła do redakcji artykuł. Twierdzi, że w niemal każdej komórce waszego ciała mieszkają potomkowie dawnych bakterii.
Odrzucają. Wysyła dalej. Znowu odrzucają.
Około piętnastu redakcji mówi „nie”. Kolejna wreszcie drukuje.
Chodzi o mitochondria. Maleńkie elektrownie, które w waszych komórkach zamieniają jedzenie w energię.
Mają własne DNA. Dzielą się jak my. Bo kiedyś były takie jak my.
Dziś to wiedza z podręcznika.
Ona była uparta. My jesteśmy cierpliwi.
Razem jakoś daliśmy radę.
Bakterian
