Rok 1676. Delft.
Antoni van Leeuwenhoek, kupiec bławatny, po godzinach robi soczewki. Maleńkie jak łebek szpilki.
Moczy pieprz w wodzie. Chce sprawdzić, czemu tak piecze w język.
Zagląda w kroplę. I widzi nas.
Pisze do Londynu o „zwierzątkach”. Tam przez rok nikt nie potrafi tego powtórzyć.
Nie mieliśmy pretensji. Czekaliśmy na ten moment jakieś 3,5 miliarda lat.
Rok więcej nie robił różnicy.
Bakterian
